Posty tematycznie:

poniedziałek, 23 listopada 2009

Mamy w domu nowego gościa

W ślinankach naszego dziecka rozgościła się świnka - miłe zwierzątko chwilowo nie kojarzy mi się dobrotliwie. Raczej przypomina:

A) otwarto świeżo puszkę Pandory

B) Armagedon

C) pandemonium

D) sraczkę konkurującą tylko z przemarszem wojsk

*wszystkie odpowiedzi prawidłowe

Chętnych do zapoznanania się z naszym nowym milusińskim serdecznie zapraszamy do odwiedzin naszego domu...

Broszki trzy

Broszki trzy dla Sylwii wykonane niech swoim językiem przemówią - skoro ja za nie przemówić nie potrafię.

piątek, 20 listopada 2009

Green Tea - komplet i gra słów

Marta zamówiła u mnie herbaciarkę "Green Tea" a potem pudełko na CD (a może to było odwrotnie?). W każdym razie rzekła i jeszcze to "do kompletu" - i ja osiołek skojarzyłam komplet jako dwie rzeczy o tym samym motywie. Tak to zabawnie powstało pudełko na płyty, które wprawiło Martę w osłupienie, a mnie w poczucie totalnego tchórzostwa, com się nie dopytała czy ma ono być GreenTee'nowe :o)
Marciu publicznie obiecuję poprawę i nowe pudełko :o) do swojego przeznaczenia bardziej dopasowane.

środa, 18 listopada 2009

Skrzynia na 1szą rocznicę ślubu

Ania i Janek najbardziej wiedzą, jak bardzo archiwalną pracę pokazuję. Pora nadrobić zaległości i choć czasu na nowe prace brakuje totalnie, to jednak jeszcze małe co nie co zostało mi do pokazania... Do bejcy grab dodałam kroplę farby beżowej i wyszło mi takie oto tło. Pod zdjęciem biała farba kładzona z ręcznika papierowego.
Na bokach relief gipsowy z szablonu zabezpieczony woskiem fluggera do stiuków. Co tam jeszcze jest? Napis z kropeczkami miedzianymi reliefowymi imitującymi mocowania.

poniedziałek, 16 listopada 2009

Drugi scrap z nieba kap

Człowiek bywa czasem z siebie dumny. Otoż po zrobieniu az pierwszego scrapa porwałam się z motyką na słońce i wystartowałam w konkursie na forum. Dziewczyny rzuciły tak trudną mapkę,
że niech dunder świśnie. I jeszcze do tego dały czarny kolor. No pięknie pomyślałam i zwątpiłam w swoje siły.
*
Ale zaraz zaraz - kto tu się deklaruje, że kocha czerń? błękit? No takie wyzwanie powinno być wodą na ten młyn! i przewrotnie jeszcze trudniej narzuciłam sobie tematykę dziecięcą. Proszę bardzo ma być trudno to ja sobie jeszcze to zakręcę (ręka do góry kto też tak ma!).
A jak już scrap był gotowy to się nadełam, napuszyłam, nastroszyłam, że ho! ho! Dobrze, że nie wygrałam, bo bym niechybnie szewca potrzebowała z solidną dratwą z tego rozdęcia :o)
To po kolei com tam wykombinowała i z czego dumna jestem:
*
- wybrałam śliczne gumowe naklejki (stanowią z papierem komplet) - największy el. widać wewn. czarnego koła
- wokół tego czarnego koła są śnieżynki pieczołowicie odrysowane od szablonu do embosingu i wycięte nożykiem (prawie klełam na siebie za ten pomysł)
- śnieżynkowy nit (niby proste założyć, ale szczęśliwa, że go posiadałam)
- zielone kryształowe ćwieki z turkusową wstążką (zgodnie z mapą poczynione) ślicznie wyszły :o) ha!
- na mapie były 3 kleksy: zamieniłam je w 3 śnieżynki (znowu przydał mi się szablon do emb. - tym razem podwędziłam dziecku klej z brokatem srebrnym)
- nadziubdziałam się Perlen Penami (czarny i biały) i jeszcze reliefem przeźroczystym Decorfinu (do tej pory nieprzydatnym a teraz ha! daje genialny efekt)
- ciekawie wygląda papier czarny (klawiatura fortepianu), czarny papier zimowo-dziecięcy (chyba najpiękniejszy jaki znam) i ten szop brokatowy (naklejka) na czarnym tle
- jeszcze część papierów wyciełam nożyczkami ozdobnymi (też z zapasów mojego biednego dziecka, na bieżąco grabionego przez matkę) i ozdobiłam brzeg przeźroczystym reliefem
To co było moją największą zmorą to brak dość grubego papieru bazy i po wyklejeniu wszystkiego nieco moja licha baza się pofalowała.
***
Mam pytanie do wprawionych scraperek - jak porządnie i prawidłowo założyć nity (nie mam dobrego dziurkacza - taki najlepszy byłby chyba taki na rączce) uzyłam zwykłego dziurkacza biurowego, poszerzyłam otwór ołówkiem i wsunełam nit - dobrze?

niedziela, 15 listopada 2009

Zanurzać się w rudej jesieni



Zanurzać zanurzać się
w ogrody rudej jesieni
i liście zrywać kolejno
jakby godziny istnienia
Chodzić od drzewa do drzewa
od bólu i znowu do bólu
cichutko krokiem cierpienia
by wiatru nie zbudzić ze snu
I liście zrywać bez żalu
z uśmiechem ciepłym i smutnym
a mały listek ostatni
zostawić komuś i umrzeć

Splin za splinem przetacza się ostatnio w rytmie dzień za dniem godzina za godziną. Za oknem było tak pięknie - nawet nie pobrodziłam wśród pięknych złotych liści. Ostatnia chwila, zeby zaczerpnąć jesiennego optymizmu przeszła mi koło nosa.
Przykleiłam się więc do szyby i oglądałam to co się tam dzieje, jak dziecko przyklejone do szyby cukierni... a tam tyle barw, ciepłych kolorów, szał ciał i szał liści.
No i taka smutna, przybita przypomniawszy sobie "blues o czwartej nad ranem" weszłam do imentu we wspomnienia, w odsłuchiwania SDMu i nagle wrócił do mnie wiersz Stachury "Jesień" - przypomniałam sobie te nastoletnie "bóle istnienia" - przypomniałam i uśmiechnełam: jak dobrze mieć ten etap za sobą. I jakoś od razu zrobiło mi się jaśniej, mniej chmurnie, mniej durnie. Czoło podniosłam ku niebu, wyprostowałam główną oś ciała (kręgosłup znaczy się), dwa (no może dwanaście) głębszych oddechów i uszy do góry. Zima idzie - to fakt nieubłagany, ale z zimą, przynajmniej na początku Boże Narodzenie, pierników pieczenie, choinki przygotowywanie, bombek szykowanie - nie będzie tak źle!
Wprowadzając nowości natknęłam się na bombkę choinkę z przedziałem (to znaczy przedział ci jest wielofunkcyjny, bo może być zawieszką do okna - płaskim ozdobnikiem na choinkę - no i przedziałem do wewn. bombki choinki). Uśmiałam się do siebie, bo jeszcze choinka okazała się tak przemyślnie skonstruowana, że elegancko stoi na nóżce. Muszę popełnić coś choć 1 sztukę na swoje biurko! a jakby tak świeczkę za nią postawić? spalimy się w tym roku ;o) ? chyba przesadzam.

sobota, 14 listopada 2009

Novości - Nowe Nowiny i Czwarta Nad Ranem














Czwarta Nad Ranem - ileż to łez i smutków wylanych przy tym bluesie...! a teraz jest czwarta nad ranem i proszę Was, zapraszam Was do odwiedzin pod Drzewem...
Napracowałam się, napociłam, nacieszyłam, nawpisywałam - teraz kolej na Was :o) dodałam pod Drzewo ponad 50 szablonów (!), uzupełniłam bombki (będą jeszcze pełne, ale czekają na fotki),
Dla scrapujących są pisaki 3D, dla wszystkich są genialne mikrokulki wszelakich kolorów (no musiałam sobie po 1 kolorze odłozyć... wybaczcie...), są nowe papiery do decu, ryżowe, staperiowe, velo, nowe media (m.in. opóźniające, do tkanin, bazy pod złocenia, zabezp. złoceń...), są fajne bazy - arkusze do scprapowania rozmaitych kolorów (cardstocki), albumy, troszkę zestawów do scrapowania (ale to jeszcze nie koniec ich odmian w nowościach!), są niesamowite naturalne barwniki (!) i rozmaite media do nich (akrylowe, woskowe, pasty do wypełniania spękań). Przyjechało deczko ceramiki biskwitowej... Będzie jeszcze po 2 rodz. medium do przenoszenia wydr. transferowych (jeszcze brakuje mi fajnych zdjęć - więc do pon. powinnam je dodać).
W sumie jest ponad 150 nowości i ponad 300 promocji - można sobie wyszukać coś z nowinek i zapolować tym samym na "unikaty" z rynku, ale są i wśród promocji bardzo ciekawe okazy, oszczędzające nasz budzet domowy przed gorączką zakupów koniecznych przed świętami... niech się zadzieje!
"czajnik świruje na gazie - myślałby kto, ze rodem z Manhatanu..." idę spaaaać - dobranocka
Zapraszam z serca.... Ania

środa, 11 listopada 2009

Czym myśli zajmuje chora kobieta?


Równie dobrze możnaby było ten post zatytuować "czego pragnie kobieta"? a recepta jest banalnie prosta!
*
Otóż zmożona chorobą, położona do łóżka, padnięta, półprzytomna, na granicy jawy i snu... kobieta sięga po wypróbowane, stare sposoby na przertwanie. Jak kobieta nie może czytać sięga po ekranizacje. W moim przypadku czytanie Trylogii odpadło, zostało mi więc oglądnie "Ogniem i Mieczem".
*
Znacie ten stan ducha? serca? umysłu? niedowładu ciała?
*
W moim ostatnim odlocie ciała na inną planetę w moim domu niepodzielnie zakrólowała Polska Husaria, etos rycerski, Honor, Ojczyzna, Odwaga (czy te cechy nie wygineły gdzieś po drodze szanownie rozpędzonej Pani Ewolucji? No i jakież to mamy efekty owego oglądactwa i marzycielstwa? Pan Mąż wraca do domu i nie rozumie dlaczego jego Niewiasta wzrok ma rozemglony, domaga się nadzwyczajnego traktowania, ekstra porcji czułości, heroicznej postawy wobec dnia codziennego - czyli czepia się generalnie i nieubłagalnie. Panowie - mój osobisty apel: w trakcie choroby żony przejrzeć co oglądała w ciągu całego dnia, przypomnieć sobie fabułę, rzęsami trzepnąć, ramieniem otoczyć, zakrzyknąć gromko kilka razy i wieczorem mruczeć coś słodko do ucha? proszę nie piszcie, że się nie da... jeszcze nie wyzdrowiałam zupełnie i nerwy mogą mnie poważnie uszkodzić...
*
Ja już nie wymagam, żeby jak Skrzetuski (tudzież Żebrowski) szarżą na Kozaków się rzucać, miecz kazać kuć w kuźni i przez bagna się przedzierać ze słomką w ustach; żeby z Turczynem jako przedmurze chrześcijaństwa walczyć; wioski palić i konia kulbaczyć. My na prawdę jesteśmy wspaniałomyśle, ale swoje potrzeby też mamy - nie zapominajcie o nich.
*   

Powrót do świata

Długa droga za mną... długa. Dawno nie ścieło mnie tak z nóg i nie powaliło na obie łopatki… Najlepiej zaczyna się od początku, a na początku Jacka zaatakowała paskudna bakteria. Zaczęło się od zapalenia zatok skończyło zapaleniem oskrzeli, sterydami wziewnie w immublizacjach i antybiotykiem. A potem paskuda przeszła na mnie i choć zaczęła także od zatok postanowiła zmutować się w anginę. Dość streścić, że plułam krwią, siniałam na kończynach i na ustach, i byłam mocno przerażona tym co się ze mną dzieje. Przyciśnięta do muru postanowiłam grzecznie poddać się leczeniu wypisanymi na receptach lekami. Tłem całej historii były bóle głowy, które dotknęły mnie z siłą wodospadów Niagaryjskich i armią młotów pneumatycznych rozrywających moją biedną skołataną głowę. Litościwie opuściły mnie po ok. 10 dniach męczarni. Pionizuję się powoli. Jeszcze szybko się męczę, byle co i jestem zupełnie mokra, ale żem twarda sztuka nie daję się, uśmiecham, alleluja i do przodu. Siły dodają mi Wasze posty, wyróżnienia, zwyczajna ale jakże wspaniała obecność i poczucie, żem Ci ja nie samotna wyspa. W oczach mam błyskotki, czyli iskierki (nie mylić z kurwikami), bo lecą do mnie cuda, Panie, cuda – nowa dostawa bombek, nowe bombki, troszkę drewnianych surówek, zestawy do scrapowania, pisaki kolorowej maści wszelakiej, medium do wydruków transferowych, nowe papiery Stamperiowe, mikrokulki do ozdabiania bombek, ceramika a przede wszystkim SZABLONY… no i jak tu się nie pionizować?

czwartek, 5 listopada 2009

Kurs świąteczny - bombki decoupage - 7 11

Z wielkim żalem muszę przełożyć nasz kurs sobotni - proszę o info na maila, która sobota listopada jeszcze byłaby ciekawym terminem. Dopadła mnie angina i postanowiła od razu objawić się z serią nieciekawych perypetii zdrowotnych - do niedzieli lekarz zaleciła mi kwarantannę od zdrowych osobników, co by nie przeżywali tego samego co niżej podpisany delikwent. Dziękuję za wyrozumiałość, Ania
dla poprawienia nastroju znalazłam coś ciekawego - może Was (i siebie) zainspiruję...?