Marta zamówiła u mnie herbaciarkę "Green Tea" a potem pudełko na CD (a może to było odwrotnie?). W każdym razie rzekła i jeszcze to "do kompletu" - i ja osiołek skojarzyłam komplet jako dwie rzeczy o tym samym motywie. Tak to zabawnie powstało pudełko na płyty, które wprawiło Martę w osłupienie, a mnie w poczucie totalnego tchórzostwa, com się nie dopytała czy ma ono być GreenTee'nowe :o)
Marciu publicznie obiecuję poprawę i nowe pudełko :o) do swojego przeznaczenia bardziej dopasowane.
Ania i Janek najbardziej wiedzą, jak bardzo archiwalną pracę pokazuję. Pora nadrobić zaległości i choć czasu na nowe prace brakuje totalnie, to jednak jeszcze małe co nie co zostało mi do pokazania... Do bejcy grab dodałam kroplę farby beżowej i wyszło mi takie oto tło. Pod zdjęciem biała farba kładzona z ręcznika papierowego.
Na bokach relief gipsowy z szablonu zabezpieczony woskiem fluggera do stiuków. Co tam jeszcze jest? Napis z kropeczkami miedzianymi reliefowymi imitującymi mocowania.
Człowiek bywa czasem z siebie dumny. Otoż po zrobieniu az pierwszego scrapa porwałam się z motyką na słońce i wystartowałam w konkursie na forum. Dziewczyny rzuciły tak trudną mapkę,
że niech dunder świśnie. I jeszcze do tego dały czarny kolor. No pięknie pomyślałam i zwątpiłam w swoje siły.
*
Ale zaraz zaraz - kto tu się deklaruje, że kocha czerń? błękit? No takie wyzwanie powinno być wodą na ten młyn! i przewrotnie jeszcze trudniej narzuciłam sobie tematykę dziecięcą. Proszę bardzo ma być trudno to ja sobie jeszcze to zakręcę (ręka do góry kto też tak ma!).
A jak już scrap był gotowy to się nadełam, napuszyłam, nastroszyłam, że ho! ho! Dobrze, że nie wygrałam, bo bym niechybnie szewca potrzebowała z solidną dratwą z tego rozdęcia :o)
To po kolei com tam wykombinowała i z czego dumna jestem:
*
- wybrałam śliczne gumowe naklejki (stanowią z papierem komplet) - największy el. widać wewn. czarnego koła
- wokół tego czarnego koła są śnieżynki pieczołowicie odrysowane od szablonu do embosingu i wycięte nożykiem (prawie klełam na siebie za ten pomysł)
- śnieżynkowy nit (niby proste założyć, ale szczęśliwa, że go posiadałam)
- zielone kryształowe ćwieki z turkusową wstążką (zgodnie z mapą poczynione) ślicznie wyszły :o) ha!
- na mapie były 3 kleksy: zamieniłam je w 3 śnieżynki (znowu przydał mi się szablon do emb. - tym razem podwędziłam dziecku klej z brokatem srebrnym)
- nadziubdziałam się Perlen Penami (czarny i biały) i jeszcze reliefem przeźroczystym Decorfinu (do tej pory nieprzydatnym a teraz ha! daje genialny efekt)
- ciekawie wygląda papier czarny (klawiatura fortepianu), czarny papier zimowo-dziecięcy (chyba najpiękniejszy jaki znam) i ten szop brokatowy (naklejka) na czarnym tle
- jeszcze część papierów wyciełam nożyczkami ozdobnymi (też z zapasów mojego biednego dziecka, na bieżąco grabionego przez matkę) i ozdobiłam brzeg przeźroczystym reliefem
To co było moją największą zmorą to brak dość grubego papieru bazy i po wyklejeniu wszystkiego nieco moja licha baza się pofalowała.
***
Mam pytanie do wprawionych scraperek - jak porządnie i prawidłowo założyć nity (nie mam dobrego dziurkacza - taki najlepszy byłby chyba taki na rączce) uzyłam zwykłego dziurkacza biurowego, poszerzyłam otwór ołówkiem i wsunełam nit - dobrze?
Splin za splinem przetacza się ostatnio w rytmie dzień za dniem godzina za godziną. Za oknem było tak pięknie - nawet nie pobrodziłam wśród pięknych złotych liści. Ostatnia chwila, zeby zaczerpnąć jesiennego optymizmu przeszła mi koło nosa.
Przykleiłam się więc do szyby i oglądałam to co się tam dzieje, jak dziecko przyklejone do szyby cukierni... a tam tyle barw, ciepłych kolorów, szał ciał i szał liści.
No i taka smutna, przybita przypomniawszy sobie "blues o czwartej nad ranem" weszłam do imentu we wspomnienia, w odsłuchiwania SDMu i nagle wrócił do mnie wiersz Stachury "Jesień" - przypomniałam sobie te nastoletnie "bóle istnienia" - przypomniałam i uśmiechnełam: jak dobrze mieć ten etap za sobą. I jakoś od razu zrobiło mi się jaśniej, mniej chmurnie, mniej durnie. Czoło podniosłam ku niebu, wyprostowałam główną oś ciała (kręgosłup znaczy się), dwa (no może dwanaście) głębszych oddechów i uszy do góry. Zima idzie - to fakt nieubłagany, ale z zimą, przynajmniej na początku Boże Narodzenie, pierników pieczenie, choinki przygotowywanie, bombek szykowanie - nie będzie tak źle!
Wprowadzając nowości natknęłam się na bombkę choinkę z przedziałem (to znaczy przedział ci jest wielofunkcyjny, bo może być zawieszką do okna - płaskim ozdobnikiem na choinkę - no i przedziałem do wewn. bombki choinki). Uśmiałam się do siebie, bo jeszcze choinka okazała się tak przemyślnie skonstruowana, że elegancko stoi na nóżce. Muszę popełnić coś choć 1 sztukę na swoje biurko! a jakby tak świeczkę za nią postawić? spalimy się w tym roku ;o) ? chyba przesadzam.
Czwarta Nad Ranem - ileż to łez i smutków wylanych przy tym bluesie...! a teraz jest czwarta nad ranem i proszę Was, zapraszam Was do odwiedzin pod Drzewem...
Napracowałam się, napociłam, nacieszyłam, nawpisywałam - teraz kolej na Was :o) dodałam pod Drzewo ponad 50 szablonów (!), uzupełniłam bombki (będą jeszcze pełne, ale czekają na fotki),
Dla scrapujących są pisaki 3D, dla wszystkich są genialne mikrokulki wszelakich kolorów (no musiałam sobie po 1 kolorze odłozyć... wybaczcie...), są nowe papiery do decu, ryżowe, staperiowe, velo, nowe media (m.in. opóźniające, do tkanin, bazy pod złocenia, zabezp. złoceń...), są fajne bazy - arkusze do scprapowania rozmaitych kolorów (cardstocki), albumy, troszkę zestawów do scrapowania (ale to jeszcze nie koniec ich odmian w nowościach!), są niesamowite naturalne barwniki (!) i rozmaite media do nich (akrylowe, woskowe, pasty do wypełniania spękań). Przyjechało deczko ceramiki biskwitowej... Będzie jeszcze po 2 rodz. medium do przenoszenia wydr. transferowych (jeszcze brakuje mi fajnych zdjęć - więc do pon. powinnam je dodać).
W sumie jest ponad 150 nowości i ponad 300 promocji- można sobie wyszukać coś z nowinek i zapolować tym samym na "unikaty" z rynku, ale są i wśród promocji bardzo ciekawe okazy, oszczędzające nasz budzet domowy przed gorączką zakupów koniecznych przed świętami... niech się zadzieje!
"czajnik świruje na gazie - myślałby kto, ze rodem z Manhatanu..." idę spaaaać - dobranocka
Powroty do starych nagrań, odkrywanie dawnych płyt i w chwilach lepszego samopoczucia poszukiwanie nowości, własnych odkryć na bardzo konkretne nastroje... ta droga zaprowadziła mnie do Rodrigo Y Garbriela - do ich dwóch gitar, romansujących ze sobą, rywalizujących, walczących i współgrających...
Gitara od kiedy sięgam pamięcią była Tym instrumentem, który duszę budził, rozbudzał, dawał skrzydeł, czasem kołysał, rozmarzał, czasem budził uśpione siły.
Równie dobrze możnaby było ten post zatytuować "czego pragnie kobieta"? a recepta jest banalnie prosta!
*
Otóż zmożona chorobą, położona do łóżka, padnięta, półprzytomna, na granicy jawy i snu... kobieta sięga po wypróbowane, stare sposoby na przertwanie. Jak kobieta nie może czytać sięga po ekranizacje. W moim przypadku czytanie Trylogii odpadło, zostało mi więc oglądnie "Ogniem i Mieczem".
*
Znacie ten stan ducha? serca? umysłu? niedowładu ciała?
*
W moim ostatnim odlocie ciała na inną planetę w moim domu niepodzielnie zakrólowała Polska Husaria, etos rycerski, Honor, Ojczyzna, Odwaga (czy te cechy nie wygineły gdzieś po drodze szanownie rozpędzonej Pani Ewolucji? No i jakież to mamy efekty owego oglądactwa i marzycielstwa? Pan Mąż wraca do domu i nie rozumie dlaczego jego Niewiasta wzrok ma rozemglony, domaga się nadzwyczajnego traktowania, ekstra porcji czułości, heroicznej postawy wobec dnia codziennego - czyli czepia się generalnie i nieubłagalnie. Panowie - mój osobisty apel: w trakcie choroby żony przejrzeć co oglądała w ciągu całego dnia, przypomnieć sobie fabułę, rzęsami trzepnąć, ramieniem otoczyć, zakrzyknąć gromko kilka razy i wieczorem mruczeć coś słodko do ucha? proszę nie piszcie, że się nie da... jeszcze nie wyzdrowiałam zupełnie i nerwy mogą mnie poważnie uszkodzić...
*
Ja już nie wymagam, żeby jak Skrzetuski (tudzież Żebrowski) szarżą na Kozaków się rzucać, miecz kazać kuć w kuźni i przez bagna się przedzierać ze słomką w ustach; żeby z Turczynem jako przedmurze chrześcijaństwa walczyć; wioski palić i konia kulbaczyć. My na prawdę jesteśmy wspaniałomyśle, ale swoje potrzeby też mamy - nie zapominajcie o nich.
*
*
1sza część dla wszystkich ciekawych/spragnionych/zainteresowanych:
i ulubiony fragment:
zwłaszcza kiedy Zagłoba mówi "zdechł pies", przeprawa Podbijpięty i jego męstwo... oj tyle tego ulubionego mam!
Długa droga za mną... długa. Dawno nie ścieło mnie tak z nóg i nie powaliło na obie łopatki…
Najlepiej zaczyna się od początku, a na początku Jacka zaatakowała paskudna bakteria. Zaczęło się od zapalenia zatok skończyło zapaleniem oskrzeli, sterydami wziewnie w immublizacjach i antybiotykiem. A potem paskuda przeszła na mnie i choć zaczęła także od zatok postanowiła zmutować się w anginę. Dość streścić, że plułam krwią, siniałam na kończynach i na ustach, i byłam mocno przerażona tym co się ze mną dzieje. Przyciśnięta do muru postanowiłam grzecznie poddać się leczeniu wypisanymi na receptach lekami. Tłem całej historii były bóle głowy, które dotknęły mnie z siłą wodospadów Niagaryjskich i armią młotów pneumatycznych rozrywających moją biedną skołataną głowę. Litościwie opuściły mnie po ok. 10 dniach męczarni. Pionizuję się powoli. Jeszcze szybko się męczę, byle co i jestem zupełnie mokra, ale żem twarda sztuka nie daję się, uśmiecham, alleluja i do przodu.
Siły dodają mi Wasze posty, wyróżnienia, zwyczajna ale jakże wspaniała obecność i poczucie, żem Ci ja nie samotna wyspa. W oczach mam błyskotki, czyli iskierki (nie mylić z kurwikami), bo lecą do mnie cuda, Panie, cuda – nowa dostawa bombek, nowe bombki, troszkę drewnianych surówek, zestawy do scrapowania, pisaki kolorowej maści wszelakiej, medium do wydruków transferowych, nowe papiery Stamperiowe, mikrokulki do ozdabiania bombek, ceramika a przede wszystkim SZABLONY… no i jak tu się nie pionizować?
Z wielkim żalem muszę przełożyć nasz kurs sobotni - proszę o info na maila, która sobota listopada jeszcze byłaby ciekawym terminem. Dopadła mnie angina i postanowiła od razu objawić się z serią nieciekawych perypetii zdrowotnych - do niedzieli lekarz zaleciła mi kwarantannę od zdrowych osobników, co by nie przeżywali tego samego co niżej podpisany delikwent. Dziękuję za wyrozumiałość, Ania
dla poprawienia nastroju znalazłam coś ciekawego - może Was (i siebie) zainspiruję...?
Wesoła seria dla dzieci - trzy nowe papiery i uzupełnione dwa poprzednie. Trochę słońca do dziecięcych pokoi. Ach jakby tak się dało trochę słońca w pogodzie jeszcze? Piękna, ciepła, polska złota jesieni - gdzieś ty?
Wszystkim szablonomaniakom uroczyście ślubuję, że Ja, Szablonomaniaczka nie spocznę w szukaniu i zobywaniu ciekawych szablonów. Na razie z nieukrywaną, acz przytloną radością, zawiadamiam o zdobyciu 9 szablonów z zamówionych 50... ot życie.
Alleluja i do przodu - w ciągu miesiąca mam dostać pozostałe 41...!
Zzzzzimno! Zimowo - Drzewo Sekretów nie przygotowuje się do snu... o nie. Ruch pod drzewem jest nieustanny, prawie całodobowy a praca jest na największych obrotach. Wszędzie gdzie się tylko da, we wszystkich kierunkach symultanicznie, odbywa się szukanie sekretów do rozdania. Dziś zapraszam na pierwsze zimowe i bożonarodzeniowe serwetki. Zdobyczne z PPD.
Te piersze pejzażowe zachwyciły mnie od pierwszego wejrzenia. Trzeba będzie popełnić z nimi jakieś tego roczne bombki. Widzę jeszcze do nich sztuczny śnieg i może brokat Angel Dust? albo perlen perl, które jeszcze gdzieś tam w powietrzu fruną pod Drzewo...
Tyle białych cudowności zagościło pod Drzewem. Piętrzą się teraz u mnie na biurku białe, ascetyczne pudełeczka, słoiczki z aniołkiem. Sama nie wiem, z których cieszę się bardziej - czy z primera, kleju albo (na reszcie) delikatnych spękań country. A może z dwuskładnikowca, który tworzy gęstą sieć pęknięć - delikatnych i zwiewnych? Czy z farb pięknie wybarwionych metalicznych albo intensywnych akryli? Drobnej i mocno połyskliwej porporiny?
Dostałam próbki bejc do drewna, crackle dwuskładnikowego Large (ulepszona procedura) i miedzianą porporinę. Mam ochotę jak najszybciej wypróbować :o)
Nieplanowane towarzystwo
-
Nie wiem co mnie podkusiło, żeby zabrac się znowu za te zwierzakowe...
Przecież mam 100 różnych innych planów, pilniejszych tematów świątecznych
... tymcza...
Filcucha
-
Uchacha, uchacha: filcucha!
Jak planowałam, zrobiłam filcową bransoletkę. W zamyśle miało to być 3 w 1
[opaska, bransoletka, obroża] i tak też się stanie, j...
Orientalnie
-
Wykonałam ostatnio komplet na zamówienie. Jest to listownik , pojemnik na
długopisy i ołówki i pudełko na chusteczki. Dekoracja wykonana w technice
deco...
"Notatki Jolinki"...
-
"Notatki Jolinki" to efekt koleżeńskiej wymiany z Kasią I. Podarowałam jej
komplet świątecznych serduszek... w zamian otrzymałam przepiękny notes!!!
Umówi...
Herbatnice
-
Kradnę czas... i czasem mi się to udaje :) Teraz, np. wykorzystuję chwilę
spokoju- moje Dziecię siedzi z czerwonym nocnikiem na głowie, popija
niby-kawę ...
Bombkowo
-
(średnica 12 cm)
Grudzień. Święta. Jest w tym coś mistycznego - i to nie tylko w ściśle
chrześcijańskim rozumieniu. Każda religia czci jakiś etap przejścia...
Łyżwiarki c.d
-
[image: lodowisko]
Prawie skończyłam wyszywanie Łyżwiarki, pozostało mi tylko troszkę tła na
samym lodowisku i mam nadzieję że zostanie oprawiona do Ś...
Na słodko ale nie do jedzenia
-
Moje ostatnie prace to same czekoladki.Czekoladowe motywy ,czekoladowe
bejce,
Uruchomiłam maszynę do szycia i szyję pościel wnuczce oraz obrus lniany na 3...
Obróżki
-
W tym tygodniu temat obróżek lnianych mnie dopadł i wyszło trochę ciekawych
moim zdaniem nowości. Zobaczymy, czy się spodobają.
Komplecik z dużymi kulkami n...
Przegapione prezenty
-
Dzisiaj od AgnyDz dostałam takie wyróżnienie:A dawno temu od Aleksandrytakie:Dziewczyny
- oczywiście - dziękuję Wam serdecznie :-) To miłe, że ktoś docenia ...
PRZEPROWADZKA
-
Szanowni Państwo,Jeszcze raz ta sama informacja (być może poprzednia nie
była sformułowana dość jasno):Mój blog został przeniesiony i od połowy lipca
można...