Trzy bukiety w odsłonach trzech papierów - decomanii, stamperii i calamboura. Dumny kwiat, pewny siebie i dlatego długo przeze mnie omijany. Ba ale tak silnie romantyczny, że się nie oparłam. W marzeniach leżę w rzeczonym hamaku, dyndam nogą i wciągam woń słodką i cudną. Jestem sobie w cieniu, słońce świeci, much nie stwierdzono, komary wymrożone w tym roku (mam nadzieję)... :o)
i jeszcze marząc o wiośnie, o lecie przypominam sobie takie słowa:
"Szłaś przede mną dzisiaj długo
O wiośniana, o kochana
Blaskiem słońca wyzłacana
Przepłynęłaś jasną smugą
Ach i byłaś w mojej mocy
I daleką cię widziałem
I bez lęku wyglądałem
Księżycowej przyjścia nocy
Zwiodła ciebie tajemnica
Choćbyś wiecznie o niej śnił
Nie odsłoni swego lica
Które święty woal skrył
Niech się żądza twa umniejsza
Wejdź w mej duszy mroczny gmach
A zrozumiesz, że piękniejsza
O pieszczonej w twoich snach
O widziana bezcieleśnie
Przepłynęłaś jasna smugą
Czekam ciebie tęsknię długo
Przyjdź na jawie tak ja we śnie
Mam przeczucie i widzenie
Że spełniają się me sny
O księżycu o wód tchnienie
Całe dobro toście wy
Zwiodła ciebie tajemnica
Choćbyś wiecznie o niej śnił
Nie odsłoni swego lica
Które święty woal skrył
Niech się żądza twa umniejsza
Wejdź w mej duszy mroczny gmach
A zrozumiesz, że piękniejsza
O pieszczonej w twoich snach
Zasłuchany w głos szepczący
O czymś lepszym gnębi mnie
Myśli złudnej i mamiącej
Nie uwierzę nawet w śnie
Widzę blady odblask cienia
Świata w którym dotąd żył
Skroś widzenia przywidzenia
Lepszych potęg większych sił
Zwiodła ciebie tajemnica
Choćbyś wiecznie o niej śnił
Nie odsłoni swego lica
Które święty woal skrył "