Posty tematycznie:

środa, 31 marca 2010

Ostatki - filcowane jajeczka (mini)

Niech Was nie zmyli mini rozmiar jajek (przepiórcze) - wcale nie są łatwiejsze, prostsze, szybsze. Im dobniejszy wzór do wyfilcowania, tym więcej zmagań nad nim. Jajeczek powstało znacznie więcej, ale lwia część opóściła domowe pielesze, nim udało mi się znaleźć spokojną chwilę na fotografowanie -wszak przedświąteczne harmonogramy są nieludzko przeładowane...
Najwięcej trudu kosztowało mnie jajeczko z tulipanem, róże wbrew moim obawom całkiem gładko poszły. To już ostatnie w tym roku. I jak zwykle w planach było znacznie, znacznie więcej!

a ostatnie zdjęcie to moje pierwsze zmagania z twist artowymi kwiatkami - bardziej co prawda podobne do gwiazdy betlejemskiej, czyli nie na te święta, no ale cóż przy początkach nie trzeba wybrzydzać...

sobota, 27 marca 2010

Kwitniemy

Kwiaty i pąki pojawiają się zbyt leniwie. A ja chcę już je oglądać, podziwiać i cieszyć nimi serce. Skoro przyroda się opóźnia, pora by zakwitły nasze płaszcze, żakiety i dodatki. Kwitniemy. Filcowo.

PS jestem spuchnięta jak nie wiem co, ale najważniejsze że już nie boli kiedy próbuję coś zobaczyć... nawet fotki broszkom udało mi się zrobić!

piątek, 26 marca 2010

Warto patrzeć w niebo


Czy warto mieć marzenia? trzeba mieć marzenia - cóż znaczy nasze życie bez marzeń? Co jeszcze warto? warto wierzyć w ludzi, nawet jeśli nie raz się zawiedziemy - jak gorzkie i beznadziejne jest życie bez tej wiary w drugiego człowieka...
Co jeszcze warto? Warto patrzeć w niebo. Przestać się patrzeć pod stopy, odwrócić wzrok od naszej drogi i rozejrzeć się dookoła, na innego człowieka, na przyrodę. A dlaczego warto się przyglądać przyrodzie? o tym niech zaświadczą powyższe zdjęcia. Któregoś dnia tak właśnie rozejrzałam się ku niebu, odrywając wzrok od komputera. Chmury uraczyły mnie takim właśnie widokiem, który trwał dosłownie niecałą minutę. Serudszkowy obłoczek rozmył się na moich oczach. Miałam to olbrzymie szczęście, że aparat leżał koło mojej dłoni! Niewyobrażalne podwójne zrządzenie chwili...
Jeszcze małe zeznanie w sprawie rozglądania się - wysiadły mi oczy, a raczej oko - nie bardzo wiem co się dzieje i jutro w trybie ewakuacyjnym będę gorączkowo poszukiwała dobrego okulisty. Na początku czułam piasek w obu oczach, bardziej w lewym. Nabyłam sztuczne łzy i nawilżyłam tysiącem kropelek - jest jeszcze gorzej. Dobyłam z czeluści domowej apteczki Biotacynę - na nic jeszcze bardziej podrażnia. Ktoś mi włożył niewidzialne ziarenko piasku i mam ochotę wydrapać sobie gałkę oczną. Wyrwałam już chyba wszystkie rzęsy. A jutro sobota i szukanie okulisty, który zechce mnie przyjąć pewnie będzie graniczyło z cudem. Może się zdarzy - jak sercowa chmurka...
PS a dziś człapiąc po dziecko do przedszkola, ze zmrużonymi oczami widziałam... w chmurach otwór o równo wyciętych brzegach prostokąta! aparatu jednak nie miałam :o(
PS II zimą w Tatrach serduszko natura wycięła w lodzie na Białym Potoku - mam poszukać tych zdjęć?

czwartek, 18 marca 2010

Szablonomania 2

Pod Drzewem kolejna odsłona szablonomanii - znacząca dostawa szablonów Fabryki Fantazji i To-Do o niebanalnym wzornictwie. Ciekawymi odmianami są szablony do Country Painting (mają zaprojektowany wygodny sposób przechowywania w segregatorach, dołączona jest instrukcja i przykłady zastosowania w formie broszury) oraz szablony do zastosowania efektu szronu (na szkle) - te ostatnie wykonane są ze specjalnego żelu i nie wymagają kleju tymczasowego przy nakładaniu szablonu na powierzchnię szkła.
Bierzcie póki gorące! zapraszam serdecznie.

środa, 17 marca 2010

Filcem malowane (wielkanocne jajka) część V

Zdjęcie zbiorowe dotychczasowych tworów wielkanocnych uzmysłowiło mi wesołą odmianę domu dzięki nowemu bzikowi rękodzielniczemu. Do gromadki dołączyły się jeszcze rasta-jajko wyfilcowane przez pięcioletniego synka (koncepcja plus zasadnicze wykonanie - mama pomogła jedynie na finiszu) i pierwsze wykonane mini-jajko w zabójczej kombinacji "mamo zróbmy jajko jak światła dla samochodów" tu już moja ingerencja była większa, ale kto wie może trzecie będzie w 100% samodzielne? podoba mi się jak bawi się barwą jak zestawia - rasta-jajko było kilka razy liftingowane i korygowane, zawsze z ogromną pewnością w głosie "wiem co mówię, mam koncepcję". Super zabawa dla całej rodziny :)

wtorek, 16 marca 2010

Filcem malowane (wielkanocne jajka) część IV

Do warsztatu powędrowało jajko dwuczęściowe (otwierane). Koncepcja zakłada jeszcze pisklę chowane do wewn. w tej samej dzwinej jak na Wielkanoc kolorystyce - a bliskiej moim ulubionym kolorom. Bardzo polubiłam sporą dawkę umowności i niedosłowności w wyfilcowywanych kwiatach. Stąd taka paczka rozsypanych kulek w wolnej kompozycji. Na tyle nie chciałam dawać nic mocno przestrzennego stąd forma kwiatu, nieokreślonego gatunku ani miejsca wzrastania.
Dofilcowałam jeszcze futurystyczny przebiśnieg na malutkim jajku do kompletu ekspozycyjnego. Szara melanżowa wełna jest super mięciutka w dotyku i ekspresowo się nią filcuje... :o)

poniedziałek, 15 marca 2010

Filcem malowane (wielkanocne jajka) część III

Fiołki mnie oczarowały, nie potrafię się im oprzeć tej wiosny (której nadal jakoś nie stwierdzam w otoczeniu, ale niech będzie "jest już wiosna, i tej wersji będę się trzymać"). Maki pokazuję jako przykład szczerości - zaczełam i nie mam pomysłu co dalej. Aga pokazała cudne komplety makowe, trzeba się zainspirować...

sobota, 13 marca 2010

Filcem malowane (wielkanocne jajka) część II

Na jajkach rozmiaru gęsiego zadomowił się skromny rumanek i filuterny fiołek.*
(*fiołek na punkcie filcowania na styropianie wyrósł a jakże wybujały i okazały)

piątek, 12 marca 2010

Zaproszenie na kursy wielkanocne

Wielka Noc coraz bliżej - wszystkich spragnionych wiedzy połączonej z praktyką oraz żądnych doładowania pozytywną energią przed świętami, zapraszam na kusy wielkanocne w sobotę 20 III - więcej znajdziecie TUTAJ.

środa, 10 marca 2010

Wyróżnienia


Mam ogromne zaległości w odbieraniu wyróżnień. Każdego dnia obiecuję sobie, rozliczyć się z tych już nadanych, ładnie dziękować na bieżąco. W ten sposób moje zaległości sięgają grudnia!!! Każde wyróżnienie ogromnie mnie cieszy, wzrusza, dotyka serca - a z notorycznego braku czasu, łamiąc blogową etykietę egoistycznie zatrzymuję je dla siebie. Wstyd. Kilka blogerek rozpoczeło akcję "wyróżnienia są miłe, ale nie, dziękuję". Podpisuję się więc pod hasłem, nie chcąc nikogo ranić swoją biernością. Stojąc przed wyborem, czy poświęcić czas na skomentowanie Waszych prac/postów; czy pokazać swoje ręką dzieło a między podziękowaniami za wyróżnienia, należytym ich odbiorem i przekazaniem dalej, niestety nagrody spadają na dół listy a co gorsza codziennie wepchnie się przed nie inny punkt obowiązków domowo-pracowych i tak biedne ciągle stoją w ogonku. Chcąc być w porządku wobec darczyńców, z serca przesyłam podziękowania wraz ze szczerymi zapewnieniami jak wrusza mnie ten gest skierowany w moją stronę. Dziękuję, że jesteście, że czytacie, zaglądacie, komentujecie. Jestem tu nie po to, żeby zrobić sobie dobrze i pochwalić się pracami, ale żeby się nimi wymieniać z Wami, przekazywać myśli i obrazy z tego co dzieje się w moim domu. Jestem tu dla Was.

Wiosenna obręcz (filcem malowana)


Wywołujemy wiosnę. U mnie na obręczy przysiadła mocna zieleń, soczysta i pełna spokoju. Chciałam, żeby dużo się na niej działo, ale całość tego "dziania się" żeby nie przytłoczyła głównego, skromnego zamiaru. Postawiłam na drobne, pracochłonne wzorki. Zakręcone w esy-floresy gałązki zapewniły wystąpnienie potu na czoło głównej sprawczyni. Ręce jeszcze niewprawne, drżące a głowa pędzi, pędzi do przodu - trudno za nią nadążyć. Mam taką myśl, żeby coś od spodu jeszcze ozodobić, ale na razie nie potrafię się zdecydować, czy obręcz położyć, czy powiesić (wtedy obustronność dobrze jej zrobi). A może dofilcować dwie białe wstęgi z cieniutkiego filcu z metra? a może jasnozielone dredy?
Postawiłam na wyobraźnię i jako początkująca darowałam sobie naśladownictwo natury. Najbardziej rozweselają mnie białe elementy - dwa niby-kwiatki: jeden nieco jak płatek przebiśniegów, drugi zawadiacki z różkami jak krówka. Lubię ich wypukłości, wiele frajdy sprawia mi dotykanie ich, oglądanie z różnych stron...


a tu zbliżenia ulubionego fragmentu:
śmieszna kropeczka i przyległości
Tło będę jeszcze poprawiała, dofilcowywała - ale niech mi ręcę ciut odpoczną...