Udało mi się opanować dodanie translatora na blog. Włączyłam angielskie tłumaczenie i zaczełam czytać. Oświadczam, że ja umarłam ze śmiechu. Polecam jedynie odważnym. Amen.
P.S. albo będę pisać BARDZO PROSTYMI ZDANIAMI.
*
Translator
I managed to add a translator on the blog. I included the English translator and I began to read. I declare that I am dead with laughter. I recommend reading after translation only to the brave. Amen.
PS I will either write very simple sentences.
Posty tematycznie:
- Boże Narodzenie (57)
- Drzewo Sekretów (33)
- Wielkanoc (21)
- biżuteria (35)
- bombki 3D (1)
- broszki (12)
- country painting (2)
- decoupage (200)
- filcowanie (17)
- kurs (14)
- len (11)
- magnesy (2)
- porady (12)
- scrapbooking (53)
- testy (9)
- walentynki (4)
- ślub (26)
niedziela, 31 maja 2009
Translator
Udało mi się opanować dodanie translatora na blog. Włączyłam angielskie tłumaczenie i zaczełam czytać. Oświadczam, że ja umarłam ze śmiechu. Polecam jedynie odważnym. Amen.
P.S. albo będę pisać BARDZO PROSTYMI ZDANIAMI.
*
Translator
I managed to add a translator on the blog. I included the English translator and I began to read. I declare that I am dead with laughter. I recommend reading after translation only to the brave. Amen.
PS I will either write very simple sentences.
Kobaltowe sny
Najpiew było zdziwienie: chaber? kobalt? w modzie? potem zastanowienie i zachwyt aż po inspirację... Tak Kobalt! mocno wybarwiony intensywny - na całość
*
Kobalt dreams
Firstly I was surprised: cornflower? Cobalt? in fashion? Then I think to the admiration and inspiration ... Cobalt Yes! intensive, strong - I would like to have it all around me.
piątek, 29 maja 2009
Len i turkus
Turkus jako kamień i jako kolor od dość dawna ma dla mnie wyjątkowy urok. Za to sieczki kamieni wprost nie znosiłam, a do lnu pasuje wprost bajecznie. Plątanie lnianych naszyjników jest dla mnie dużą przyjemnością, nie lubię jak jest równo, prosto, symetrycznie, nudno - ot chaos (ale nie przypadek) jest prawdziwym arcymistrzem nastrojów. Pleć pleciugo... len.Rustykalna kuchnia - Wenecja
Dawno, dawno temu kiedy nasze prababcie szykowały własnoręcznie wszystkie przetwory, wędliny, smażyły konfitury z róży do herbatki była sobie rustykalna kuchnia. Wraca do mnie czasem nocą we śnie. Jawi mi się mieszanką zapachów z dzieciństwa. Magią ciemnych kolorów. Starego drewna. Marzeniami o podróży...Moja droga do przecierek

czyli jak się tego nauczyłam i jak to się robi
*
przy przecierkach najważniejsza jest odwaga
odwaga stanąć przed nieokiełznanym
tu nie ma zasad jak przy cieniowaniach
tu trzeba poczuć wolność w pędzlu
a więc odwagi, Avanti, niech się zadzieje
*
pierwsza droga do przecierek
- surowy, najlepiej drewniany przedmiot traktujemy albo rozwodnioną farbą akrylową, albo kładziemy kolor kryjący
- zwykłą, białą świecą przecieramy kanty przedmiotu, a jej wysokością (zależy nam na płaskiej powierzchni styku świeca-przedmiot) delikatnie (acz stanowczo) przecieramy powierzchnię, najlepiej wzdłuż usłojenia drewna
- przy przecierkach dwukolorowych nakładamy drugi kolor albo rozwodnioną farbą i pędzlem, albo farbą o normalnej konsystencji ale lekko umoczywszy i odtapowawszy na boku
- przedmiot traktujemy mniej lub bardziej brutalnie papierem sciernym w kostce lub w akruszu
druga droga do przecierek
(prawie jak wyżej - ale jak to się już utarło dzięki reklamie - prawie robi różnicę)
- przedmiot potraktować na początku jak wyżej, ale radzę świecy użyć dobitnie i konkretnie
- przy kroku numer 3 zamiast II koloru wybieramy całą gamę kolorystyczną np. do fioletu dobieram granat, błękit, zieleń, c. zieleń i różowy
- na talerzu układam po kropli każdego koloru, zwinięty w kulkę ręcznik papierowy maczam delikatnie w pierwszym kolorze, odtapowuję na talerzu nadmiar farby i przenoszę się na przedmiot
- i tu zaczyna się nalepsza zabawa: muśnięciami wzdłuż usłojenia nakładam kolor, farby nie mamy dużo na zwitku r. papierowego więc można muśnięcia lekko jeszcze rozsmarować, operując na razie II kolorem nakładam go to tu, to tam (jak w krakowskiej piosence), potem sięgam po kolor pochodny np. po granacie będzie to błękit, i nakładam w pobliżu pierwszych przecierek
- kiedy skończymy zabawę kolorami można pracę przetrzeć pap. ściernym, ale ja wolę jak farba osiada na świecy, podszlifowując zmniejszamy głębię przecierek
*
pewnie się zastanawiacie jaka jest różnica między rozwodnioną farbą (i po co to rozwadnianie?) - rozwodniona farba da nam efekt kolorystycznej mgiełki, do niej najbardziej pasuje przecieranie papierem ściernym
a farba o swojej naturalnej tubkowej kosystencji da intensywny kolor (przepraszam za tą oczywistą oczywistość) wejdzie tylko w wypukłe usłojenia drewna (stąd do przecierek ważny jest przedmiot drewniany) i lepiej nie zdejmować tego efektu papierem śc.
jeszcze jedno - jak wychodzimy od bazowego koloru jasnego starajmy się skończyć mocnym kolorem (ciemnym) i odwrotnie
a wracając w trakcie pracy do bazowego koloru zatrzemy nieudaną przecierkę
*
udanej zabawy! Ania
*
przy przecierkach najważniejsza jest odwaga
odwaga stanąć przed nieokiełznanym
tu nie ma zasad jak przy cieniowaniach
tu trzeba poczuć wolność w pędzlu
a więc odwagi, Avanti, niech się zadzieje
*
pierwsza droga do przecierek
- surowy, najlepiej drewniany przedmiot traktujemy albo rozwodnioną farbą akrylową, albo kładziemy kolor kryjący
- zwykłą, białą świecą przecieramy kanty przedmiotu, a jej wysokością (zależy nam na płaskiej powierzchni styku świeca-przedmiot) delikatnie (acz stanowczo) przecieramy powierzchnię, najlepiej wzdłuż usłojenia drewna
- przy przecierkach dwukolorowych nakładamy drugi kolor albo rozwodnioną farbą i pędzlem, albo farbą o normalnej konsystencji ale lekko umoczywszy i odtapowawszy na boku
- przedmiot traktujemy mniej lub bardziej brutalnie papierem sciernym w kostce lub w akruszu
druga droga do przecierek
(prawie jak wyżej - ale jak to się już utarło dzięki reklamie - prawie robi różnicę)
- przedmiot potraktować na początku jak wyżej, ale radzę świecy użyć dobitnie i konkretnie
- przy kroku numer 3 zamiast II koloru wybieramy całą gamę kolorystyczną np. do fioletu dobieram granat, błękit, zieleń, c. zieleń i różowy
- na talerzu układam po kropli każdego koloru, zwinięty w kulkę ręcznik papierowy maczam delikatnie w pierwszym kolorze, odtapowuję na talerzu nadmiar farby i przenoszę się na przedmiot
- i tu zaczyna się nalepsza zabawa: muśnięciami wzdłuż usłojenia nakładam kolor, farby nie mamy dużo na zwitku r. papierowego więc można muśnięcia lekko jeszcze rozsmarować, operując na razie II kolorem nakładam go to tu, to tam (jak w krakowskiej piosence), potem sięgam po kolor pochodny np. po granacie będzie to błękit, i nakładam w pobliżu pierwszych przecierek
- kiedy skończymy zabawę kolorami można pracę przetrzeć pap. ściernym, ale ja wolę jak farba osiada na świecy, podszlifowując zmniejszamy głębię przecierek
*
pewnie się zastanawiacie jaka jest różnica między rozwodnioną farbą (i po co to rozwadnianie?) - rozwodniona farba da nam efekt kolorystycznej mgiełki, do niej najbardziej pasuje przecieranie papierem ściernym
a farba o swojej naturalnej tubkowej kosystencji da intensywny kolor (przepraszam za tą oczywistą oczywistość) wejdzie tylko w wypukłe usłojenia drewna (stąd do przecierek ważny jest przedmiot drewniany) i lepiej nie zdejmować tego efektu papierem śc.
jeszcze jedno - jak wychodzimy od bazowego koloru jasnego starajmy się skończyć mocnym kolorem (ciemnym) i odwrotnie
a wracając w trakcie pracy do bazowego koloru zatrzemy nieudaną przecierkę
*
udanej zabawy! Ania
Patynowanie przecierkami

Moją drugą fascynacją jest postarzanie. Idąc dalej: zachwycają mnie stare domy, takie tuż przed rozbiórką, gdzie z przepołowionego pokoju widać z daleka niegdysiejszą intymność. Ścianę przy którejś ktoś spał. Może przeżywał w tym pokoju swoje piękne chwile, może straszne - kto to wie? Umierający dom ma w sobie wielką siłę emocji, które się w nim działy. Zaraz go nie będzie, ale teraz wypuszcza na świat swoje sekrety - jak balony unoszą się do nieba z ostatnim tchnieniem.
Tyle inspiracji - a teraz do rzeczy - przecierki: moja zabawa farbą, świecą, ręcznikiem papierowym, starym pędzlem i dużą odwagą. Coraz większą, bo sięgam po coraz bardziej nasycone barwy. Tworzę imitację starego, którego mogę nie posiadać - och nie mogło być piękniej.
czwartek, 28 maja 2009
Indian Summer from kobalt store house

Robiłam przecierki na herbaciarkach, kiedy usiadł koło mnie mój synek i poprosił o wspólne malowanie. Zostały mi resztki jego farb, barwy które chiał uzyć to podstawowe kolory - spojrzałam na nie i coś mnie natchneło... teraz wszyscy zachwycają się barwami chabrowymi, albo jak kto woli kobaltem. Jest obecny głównie w ubraniach i biżuterii, powoli wdziera się też do wnętrz. Mój organizm ma wbudowany w siebie błękit, więc niezwykle łatwo mi jest w tym sezonie ulec powiewom designerskim. Skoro wieją z dobrego kierunku? czemu nie :o)
sezon na truskawki
Sezon na truskawki ogłaszam otwarty! Obiecałam zdjęcia Eucheniowskiej ceramiki na truskawki z truskawkami i oto one... wydaje mi się, że wymagają powtórzenia, na pewno użytkowane będą jeszcze raz... i jeszcze raz... i... :o) a w ramach dopieszczania ostatnich dni pełnych zwątpień i chandr zakupiłam dwie urocze... hm "pucharki" do serwowania lodów, musów, galaretek. Teraz pasjami używane są do truskawek - mojej co rocznej czerwcowej wielkiej miłości kulinarnej.
sushi home made
Sushi! Moje pierwsze własnoręcznie zrobione, przyznaję, że jest nieco zabawy, ale nie takiej trudnej jak mi się wydawało, najtrudniejsze okazało się znalezienie na tyle świeżej surowej ryby, żeby nie potruć nikogo, moja pierwsza surowa ryba nie zdała egzaminu i zamiast niej pojawił się łosoś ze słoiczka, ogórek, rzodkiewka. Obiecuję dręczyć rodzinę regularnie tym pysznym zestawieniem, tyle że uzbroję się jeszcze w wędzonego łososia, na wypadek kolejnego braku zaufania do „świeżej” ryby.
środa, 27 maja 2009
Len
Pudełkowo c.d.
Ukochany Ciąg Dalszy nastąpił (czy pamiętacie Matryriarchat M. Wolskiego? III PR i powtórkę z rozrywki?) szlałam z roznymi kolorami bejcy, mieszałam, esperymentowałam z kolorami a pudełek powstało co nie miara, oddane od ręki, więc zdjęcia w opcji „szybko-szybko” więc spora część nieostrych i poza publikacją… dodatkowo mam wyrzuty sumienia, że męczę monotematycznym przedmiotem… pudełka trafią do 18 przesympatycznych pań przedszkolanek, wewn. ukryta dedykacja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















