Posty tematycznie:

czwartek, 23 kwietnia 2009

Koronka do miłosierdzia

Jestem wielkim zwolennikiem (zwolenniczką?) zwracania uwagi na jakosc liturgii - coraz goręcej sprzeciwiam się bylejakosci i zbyt przasnemu podejsciu do warstwy muzycznej. Tym goręcej ucieszyłam się ze znaleziska na blogu Ojca Ronalda Checka , czyli można się postarać? warto! Tydzień Miłosierdzia jeszcze nie zakończony...

środa, 22 kwietnia 2009

Serduszko przyjaźni

Zabawa, nie zabawa - ja jestem serio - serduszko wysylam: Iwonce Jadwiszce PaniB Huanicie Harmony Art Kamilci i chcialabym dać je z powrotem Maharani, Molikowi, Penelopie, Żużaczkowi, Mankecie i Jasminkowi - z podziękowaniami za ciepelko i serduszka nadanie * dostaję kolejne serduszka - jest mi miło, błogo, ciepło! zaróżowiona mocno dziękuję...

Miasto moje a w nim

Niespodzianka! Na tyle frapująca, na tyle śmieszna, że aż warta opisania. Przychodzi mi na myśl pamiętna droga do pracy, tak znakomicie opisana w polskiej komedii. Musiałam dziś przed pracą podjechać do Centrum Medycznego. Miałam wstać wcześniej i … i się nieudało. Mus był na tyle duży, że nie miałam wyjścia jak dotrzeć tam jeszcze rano, a w rezultacie nie być w pracy punktualnie. Wsiadłam w E8 i dojeżdżam do przystanku Metro Marymont. Tam przesiadłam się w 116 (nie wiem dlaczego skojarzyło mi się, że przejeżdża przez ul. Płopiełuszki), a tu niespodzianka – autobus skręca nie tam gdzie potrzebowałam, więc szybko wysiadam na najbliższym przystanku. Przechodzę szybko pod Teatrem Komedia (nomen omen jak dzisiejszy dojazd) do przystanku tramwajowego, wsiadam w najbliższy tramwaj i dojeżdżam do Ronda Babki, a tu kolejna niespodzianka – tramwaj skręca w Powązki, więc szybko na pierwszym przystanku wysiadam i wracam do Al. Jana Pawła II. Wbiegam do CM, podbijam tę ^%^%$&#$^# pieczątkę i wracam do podróży tramwajem dochodząc odległość jednego przystanku. Wysiadam na Anielewicza, a tam spod nosa ucieka mi 180, no to wsiadam w 111, dojeżdżam do Foksal i przesiadam się w E2. Najciekawszy jest finał: JESTEM W PRACY PRZED CZASEM! Czyli, że co? Podróż autobus-autobus-spacer-tramwaj-spacer-spacer-tramwaj-autobus-autobus jest szybszy niż jazda jednym autobusem?

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

coś delikatnego coś różowego

Branzoletka to dziwne spotkanie - dziwna historia. Wiedeń, śnieg, wiatr w oczy - piękne miasto i trudna pogoda. Tak jak we mnie: poszukiwanie spokoju a w sercu burza śniegowa. Oglądałam na stoisku z kamieniami biżuterię, co by powzdychać i może zainspirować się. I nagle w ręku wybucha mi branzoletka z ametystów. Fakt była mocowana na gumce jublilerskiej, ale sprzedawczyni dorobiła do tego teorię, że jeśli ametysty tak zareagowały, to znaczy, że mam w sobie jakiś nadmiar energii, jestem na zakręcie... ja nie wróżę sobie, nie stawiam kart - z przekonania, ze świadomości o szkodliwości dowiadywania się o przyszłości. Zainteresowanie spirytyzmem skończyło się, kiedy opadła fascynacja a dotarłam do wiedzy - no i dziękuję, dalej nie wchodzę: wykonałam szybki spirnt od tej tematyki. A taka teoria o niezwykłości zdarzenia najpierw zadziałała na mnie jak przysłowiowa płachta na byka. Albo inaczej, od razu stanełam okoniem. Tak czy siak cały zwierzyniec zodiakalny jest moją opozycją. Dostałam te wybuchowe resztki, żeby samodzielnie sobie z tego coś stworzyć. A więc jest ci oto taka skromna branzoletka. I wspomnienie Pani, wierzącej w mowę kamieni. Dla mnie kamienie mówią o pięknie ziemi, o naturze. Dużo mówią. A zeby nie być tak serio zbyt - małe, śliczne, eteryczne koczyki na różowo. Hura! Wiosna!

piątek, 17 kwietnia 2009

Sezon ślubny rozpoczęty

wymyśliłam ciekawe prezenty dla Młodej Pary - skrzynia na pamiątki z Tego Wyjątowego Dnia i skrzynkę na wino, w obu przedmiotach wewnątrz można umieścić dedykację, zdjęcie, wiersz... pomysłów może być tysiące Wieko jest utrzymane w tradycyjnej kolorystyce, boki są przecierane złamaną zielenią i mocno "świecowane".

Len

Ekologia, natura, len - wszystko z miłości do prostoty, tu w wersji nieco romantycznej

środa, 15 kwietnia 2009

Drzwi potrafią przemówić

a konkretnie przemówić powinna nasza potrzeba prywatnosci - jak dyskretnie dać znać nieporządanym gosciom? przygotowalam dla Decobazaaru kolekcję zawieszek na drzwi:

wtorek, 14 kwietnia 2009

Wielkanocne reminescencje

święta, święta i po świętach - coraz częściej już tylko wspominam co znaczy oczekiwać świąt... czuć święta... czas przyspiesza nieubładanie z oddalaniem się ode mnie rocznika urodzenia. Nie czuję upływu tygodnia, a miesiące powoli tworzą jeden ciąg praca-dom-weekend. Dobrze, ze choć taka pora roku nadchodzi! bez obawy zauwazę róznicę....! A więc zapis do sztambucha ku pamieci... takie oto święta miałam, takie było jajek malowanie a takie świętowania Wielkiej Nocy... dobrze, ze park mamy za oknem, bo Jacek jeszcze zdobyl się na mały spacer, ale i tak przewracał się ze zmęczenia... oby doszedł do siebie jak najszybciej.

Czerń

Czerń stała się bardzo modna, wiele wnętrzarskich pism szlifuje trend biało-czarnych minimalistycznych wnętrz. Czerń jest po prostu fajna! ale nie w tym pseudo minimaliźmie. Tam z czarno-białych kuchni pachnie z daleka lodem i brakiem głębszego sensu. Kto by chciał mieszkać w hotelowych wnętrzach. Dom powinien mieć pazur, ale i swój czar. Czerń do czaru jest stworzona. Czerń to brak koloru, teatr, elegancja, prostota, tajemnica, mrok, w którym śnią się nasze sny...

niedziela, 12 kwietnia 2009

Grób Pański

zdjęcie pochodzi z gazety.pl * bardzo przypomina mi scenografię Mądzikowską, bardzo tym bliżej jest mojemu sercu żebym tylko jeszcze znalazla dostać się tam dzis i moc posiedziec te kilka godzin zanurzona w misterium Wigilii Paschalnej

piątek, 10 kwietnia 2009

Wielki Piątek

Zmaganie się z tajemnicą cierpienia i śmierci jest najtrudniejszym wyzwaniem. Ten dzień i misterium Wielkiego Piątku daje mi szansę do refleksji na ten najtrudniejszy temat, ale przede wszystkim daje nadzieję. Ostatnio usłyszałam i odkryłam na nowo słowa: "Chrześcijaństwo opiera się na filozofii, że najwięcej pomóc może ten, kto najbardziej potrzebuje pomocy; najwięcej dać ten, kto najmniej ma; a najsilniejszy jest ten, który jest najsłabszy." Piątek przygotowowuje mnie do zmartwychwstania, jest swoistego rodzaju katarsis. I jest tajemnym przejściem do radości nocy wigilii paschalnej.

Kurs świąteczny

http://www.repka.pl/Smaki/Video/Tajniki-kuchni/Pisanki-w-technice-decoupage-.aspx

maly kurs ozdabiania wydmuszek... skromny, ale może dla kilku osób wart uwagi

jestem bardzo silnie swiadoma bledow, niedociagniec - pare rzeczy udanych, pare bym poprawila, jak to zwykle bywa

czwartek, 9 kwietnia 2009

Szara muszla i rubinowe kolory

Dla mamy, dla siebie

Wydawało by się, ze ostatnio mało robię, albo jak pokazuję zdjęcia ze pracuję bardzo duzo. Wszystko efekt zabiegania, jak zrobię to juz nie mam czasu na fotki, jak zdjęcia juz są to czekaja na zrzucenie i obróbkę, publikacja to juz 4 etap a zamieszczanie w galeriach 5... :( nie jest łatwo. Zafascynowana szarą tęczową muszlą, zrobiłam dla siebie kolczyki a dla mamy, na zamówienie do szaro-brązowej kreacji, rozjaśniający naszyjnik.

Farfalle

Od jakiegoś już czasu zachwycam się farfalowymi biżuteryjkami. Bardzo trudno było mi znaleźć materiał, zastałam niestety tylko taką kolorystykę. Mam wrażenie, że poległam nie tylko z wyzwaniem zrobienia czegoś równie ładnego jak podglądane prace, ale że poległam również z robieniem zdjęć. Te wybarwienia i szronione koraliki zupełnie inaczej wyglądają na żywo. Będę wdzięczna za Wasze wsparcie merytoryczne (co do zdjęć i przedmitów jako takich). Meldunek z choroby: dopada mnie falami, na szczęście gorączka i dreszcze robią sobie przerwy. Żeby tak jeszcze do świąt były uprzejme sobie pójść...

środa, 8 kwietnia 2009

Wielkanocne jajka decoupage

Myślałam, że w tym tygodniu (w zeszłym też tak myślałam) dokończę jeszcze zaczęte 8 szt. Teraz zmagając się z chorobą Jacka (i od kliku godzin swoją) mam tę pewność, że Wielkanoc w tym roku zastanie mnie w szlafroku, nie skończę tych tysięcy rzeczy do zrobienia na ostatnią chwilę przed świętami, nie będę u Dominikanów na coroczej uczcie dla duszy. Tym samym czarny kolor jajek stał się odzwierciedleniem mojego dzisiejszego nastroju.

wtorek, 7 kwietnia 2009

Orientalnie - etnicznie

Osiadłam z moimi nowymi kolczykami w poetyce orientu, nigdy sama wcześniej nie sięgałam po takie kolczyki, a teraz nie potrafię się oprzeć - taki silny urok mają w sobie. Czuję się bezpiecznie w granicach Europy, w jednym tylgu kulturowym, choć mam o sobie przekonanie otwartości na inność, na odmienne kody cywilizacyjne, kulturowe i społeczne, to jednak moje życie pokazuje jak bardzo jestem tchórzem podszyta, jak mało staje wprost wobec weryfikacji przekonania o swoich cechach. Słuchanie Dead Can Dance to mało, za mało. A orient tam jest, od wieków. Pachnie tysiącem i jedną przyprawą, mocnym nasyceniem barw i odrzuceniem starych kanonów rozumienia, dreszczem przygody i lękiem przed czymś nieznanym.